Polecane Strony:

top-ski.com.pl - Last minute Wrocław
anadent.pl - ortodonta Warszawa
medandlife.com - stomatologiczne
lps.pl - studium trenerów grupowych
quchnie.eu - kuchnie nowoczesne
Zapraszamy.
A A A

Wszystko dla Pań

 

 

 

 

Dlaczego z takim uporem odpowiadała odmownie na wszystkie jego prośby? Ze dwadzieścia
razy błagał ją coraz to podwyższając cenę, ofiarowując pieniądze, wiele pieniędzy.
Powiedział sobie, że jest zapewne ambitna, i obiecał jej stanowisko kierowniczki,
z chwilą kiedy w którymś z działów otworzy się wakans. Ona jednak odmawiała, odmawiała
ciągle! Ta walka, w której wzmagało się jeszcze jego pożądanie, wprawiała go w osłupienie.
Cała historia wydawała mu się nieprawdopodobna. Wierzył, że ta dziewczyna musi
wreszcie
ustąpić, gdyż - według niego - uczciwość kobiety była zawsze rzeczą względną. Nie
miał już przed sobą żadnego innego celu, wszystko schodziło na drugi plan wobec przemożnego
pragnienia, aby mieć ją wreszcie u siebie, wziąć na kolana i całować jej usta. Na
tę myśl krew silniej pulsowała mu w żyłach, drżał cały, przejęty swoją bezsilnością.
Dręczyły go ustawicznie te same bolesne myśli. Od samego rana, gdy się tylko zbudził,
obraz Denise zjawiał się przed jego oczyma. Śnił o niej w nocy, potem towarzyszyła
mu do jego gabinetu i siadała z nim przed wielkim biurkiem, gdzie podpisywał weksle
i przekazy od dziewiątej do dziesiątej rano: spełniał tę pracę machinalnie, wciąż
czując przy sobie obecność Denise, która ze spokojnym wyrazem twarzy powtarzała swoje
Nie . O dziesiątej odbywało się zwykle posiedzenie, prawdziwa rada ministrów,
na której zbierało się dwunastu akcjonariuszy firmy. Mouret przewodniczył; dyskutowano
nad sprawami wewnętrznymi magazynu, sprawdzano zakupy, omawiano, jak mają wyglądać
wystawy. Denise była ciągle obecna. Oktaw słyszał jej łagodny głos pośród wymienianych
liczb, widział jej jasny uśmiech, gdy mówiono o najbardziej skomplikowanych sprawach
finansowych. Po zebraniu towarzyszyła mu w codziennej inspekcji poszczególnych działów,
powracała po południu do gabinetu dyrekcji i pozostawała z nim od drugiej do czwartej,
kiedy załatwiał interesantów - fabrykantów z całej Francji, przemysłowców, bankierów,
wynalazców; była to nieustająca defilada bogactwa i pomysłowości, zawrotny taniec
milionów, krótkie rozmowy, w ciągu których ubijano największe transakcje Paryża.
Jeśli zapomniał o niej na minutę, wówczas gdy decydował o ruinie lub pomyślnym rozwoju
jakiegoś przedsiębiorstwa, odnajdywał ją natychmiast w nagłym porywie serca; głos
mu się łamał i zadawał sobie pytanie: po co mu to ciągłe obracanie milionami, skoro
ona ich nie chce. Wreszcie o piątej musiał podpisać korespondencję - rozpoczynała
się wówczas ponownie mechaniczna praca ręki, a ona stawała przed nim jeszcze bardziej
władcza, brała go w posiadanie i nie opuszczała w ciągu samotnych i płomiennych godzin
nocy. A nazajutrz zaczynało się to samo, dzień pełen wytężonej pracy, której spokój
potrafił zburzyć cień drobnej, młodziutkiej dziewczyny.
Najbardziej nieszczęśliwy czuł się Mouret podczas codziennych inspekcji. Czyż po
to zbudował tę gigantyczną maszynę, panował nad całym światem pracowników, żeby ginąć
teraz z bólu, dlatego że odtrąciła go jakaś dziewczyna! Pogardzał sobą, trawiła go
gorączka i wstyd. Bywały dni, gdy miał wszystkiego dosyć i z obrzydzeniem patrzył
na swój magazyn. Czasem znowu pragnął stać się jeszcze bardziej potężnym, tak potężnym,
żeby Denise, przejęta podziwem i strachem, przestała się opierać.
Najpierw schodził na sam dół do suteren i zatrzymywał się przed ześlizgiem. Znajdował
on się, tak jak poprzednio, od strony ulicy NeuveSaintAugustin, musiano go tylko
poszerzyć.
Wyglądał teraz jak łożysko rzeki, gdzie ustawicznie napływające z całego świata towary
zsuwały się z hałasem wezbranej wody. Długie kolumny ciężarowych wozów nadjeżdżały
ze wszystkich dworców: wyładowywano je bez przerwy, staczano do podziemia skrzynie
i bele materiału, które natychmiast wchłaniał nienasycony magazyn. Mouret przypatrywał
się temu potokowi wpadającemu do jego domu i myślał o tym, że był jednym z władców
majątku publicznego, że trzymał w swoim ręku los produkcji francuskiej, a nie mógł
za żadną cenę kupić pocałunku jednej ze swych ekspedientek.
Ukazywał się następnie w kantorze magazynu, który zajmował obecnie część suteren
frontowych od strony ulicy Monsigny. W kantorze mieściło się dwadzieścia stołów,
przez okienka piwniczne spływało tu blade. światło; cały tłum subiektów krzątał się
opróżniając skrzynki, sprawdzając towary, znacząc je w umówiony sposób. Od sąsiedniego
ześlizgu dobiegał nieprzerwany łoskot zagłuszając głosy ludzkie. Zatrzymywali tu
pryncypała kierownicy działów, musiał rozstrzygać wątpliwości, wydawać polecenia.
Piwnica pełna była lśnienia atłasów, bieli płócien, przepychu futer, koronek, artykułów
paryskich i wschodnich portier. Chodził wolno wśród tych bezładnie rozrzuconych bogactw,
spiętrzonych tutaj jakby w surowym stanie; miały one dopiero na górze zapalić się
pełnym blaskiem na wystawach, przyciągnąć strumień pieniędzy do wszystkich działów
i zniknąć błyskawicznie, porwane wściekłym prądem popytu opływającym cały gmach.
Patrząc na nie myślał, że ofiarował przecież tej dziewczynie te wszystkie jedwabie
i aksamity, wszystko, co tylko by zapragnęła zagarnąć rękami z tych wielkich stosów,
i że odmówiła jednym ruchem swej jasnej główki.
Potem udawał się na przeciwległy kraniec suteren, aby jak zwykle rzucić okiem na
dział ekspedycji.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 46 Następna »